czas okropnie szybko teraz leci - przez to ze dni coraz dłuższe ?
wiec mam teraz wiosne - ale tajwańską. Jak zacznie padac to nie przestaje przez 3, 4 dni. A jak wyjdzie słońce to jest duszno i nieprzyjemnie. Ale za to po szkole można pójść do parku albo wybrać sie gdzieś na wycieczkę w weekend. ;)
jednym slowem- zrobiło sie gorąco. Dlatego wszystkie grubsze rzeczy włożyłam do paczki którą wyslalam do Polski - 16kg . Ale w tym sa pamiatki, herbata i ksiazki - wiec spokojnie ;)
wycieczka w weekend poza Taipei. Organizator-Kasia , ekipa - najlepsza ;) efekt- super zabawa przez caly dzien na lonie natury !!
........wjazd kolejka nad wodospad

7 komentarzy:
A to ostro, bo z tego co mi wiadomo, to w Polsce Blog27 jest obecnie zespolem jednoosobowym, bo dziewczynki sie poklocily i postanowily robic kariere solo:) by the way, moj kolega z muzycznej gra u nich na basie^^ mowi, ze dobrze im placa.
moj ty grubasku ty! pieknie wygladasz no!:D jak wrocisz to sie wybierzemy na poska wycieczke :P:P
wysyłasz książki do domu?! a co z nauką?!:P
widzę, że tam tylko odpoczynek i zabawa...:)
:*
Hello:) Dzis Michał pierwszy raz naprowadzil mnie na Twojego bloga i..spedzilam z dwie godz aby przeczytac all Yours Taiwan life:) Byłam w Taipei krótko ale właściwie wszystko o czym piszesz pokrywa sie w 100% z moimi odczuciami. Dla mnie Taipei to gigantyczna aglomeracja zatopiona w tropikalnych lasach wśród gór. Niestety brud i zaduch. Ludzie-prymitywni (może to złe określenie bo jest utożsamiane negatywnie ale chodzi mi bardziej o ich taką "pewną naiwność" ale tu trzeba zwalić winę na ich kulturę-po prostu inny świat. Niemniej większość przesympatycznych-aż czasem do przesady. Jedzenie-jeżeli trafisz do dobrej restauracji i zjesz kilkunastodaniowy poczęstunek (właśnie jak taki obiad się nazywa, bo zapomniałam?)-TO PYCHA! natomiast jeżeli zjesz na ulicy to może to się skończyć niemałą rewolucją tudzież lekkim zniesmaczeniem (Michał podkreśla że trzeciego dnia by go do szpitala na kroplówkę wieźli z zagłodzenia-on niejada niczego co "dziwnie wygląda"-ale pocieszam go że McDonaldy opanowały już chyba wszystkie części naszego globu;P) No i te temperatury! Szczerze zapewne po dłuższym pobycie można się przyzwyczaić ale jak dla mnie za duszno.. Jestem pełna podziwu że nauczyłas się języka-ja słyszałam jeden wielki pisk a krzaczki niepozwalały nic zrozumieć ale cóź-talenty językowe ujawniają się w najmniejspodziewanych momentach-może w innym życiu byłaś Chinką:) Ale i tak ogólnie naprawdę chylę czoło że udało Ci się wytrwać tyle czasu na Tajwanie-no i przeżycie więcej niż niejeden zapewne nigdy w ciągu całego życia przeżyje. Ja osobiście nie wiem czy kiedyś wrócę na Tajwan (preferuje japońskie klimaty-ale to opowieść na inny czas) choć kto wie bo podobno dziewicze obszary poza Taipei są przecudne-fauna niedotknięta ludzką ręką:) Zobaczymy..a może kiedyś przylecę Cię odwiedzić kiedy zapewne będziesz studiować właśnie tam:0 Całuje Iguś i do zobaczenia niebawem w Polsce-jeżeli będę, bo od wakacji zapowiadają mi się również wielkie voyage.. Shanghai, Singapur, Honghong, moje ukochane Tokyo, Nowa Zelandia, Sydney, no i wreszcie New York (po drodze z Paryzem i Mediolanem) Oj będzie się działo:))) A Tobie po powrocie radziłabym przemysleć kwestię napisania czegoś większego niż blog-z Twoim talentem literackim niemało znalazłoby się chętnych na poznanie "innego świata". Na razie całuje mocno!!!
http://www.streemo.pl/Portal/VideoWatch.aspx?MediaId=2636 to tak odnośnie tajwańskiego jedzonka;P
raz mi sie chca a raz nie chca dodac komentarze...
wiesz ze blog 27 sie rozpadło?
(uwielbiam czytać okładkę bravo, czekajac na bus)
wiesz czekam na apdejt :)
przepraszam przepraszam przepraszam, kajam sie za zaniedbanie:*:*:* i tak wies ze Cie kocham:) a na taka wycieczke to tez bym z checia pojechala zamiast katowac sie biologia:/
calusy:*
Prześlij komentarz