w szkole w ramach walki z nuda na chinsko-jezycznych lekcjach, zorganizowala sobie sama czas. po koszu ide do klasy na jedna godzinke i czytam historie PL - rano najlepiej wchodzi do glowy. Na drugiej lekcji gram w tenisa z praktykantka od WF[backs to basics]. a 2 razy w tyg bede miala zajecia w pracowni komputerowej[photo shop i inne]. Podczas przerw-gra w siatke.
nareszcie cos sie dzieje.
w kazda srode bedziemy sie spotykac banda 40 wymiencow na zajeciach z tajwanskiej kultury. w ramach tych spotkan bedziemy kaligrafowac,spiewac tradycyjne piosenki, zwiedzac muzea, teatry itd.
wczoraj bylam na oktoberfescie. tak tak. zorganizowali go niemcy pracujacy w Taipei. ktos tam z wymiencow dostal przypadkowo ulotke a zebranie ekipy bylo kwestia jednego spotkania. tak wiec banda kilkunastu wymiencow poszlismy na tej festiwal.
no organizacja widac ze niemiecka - kielbaski niemieckie, apfelstrudel, kapusta kiszona, salatka ziemniaczana no i najwazniejsze w oktoberfescie - piwo. piwo Becks sprowadzane z niemiec a jedna mala buteleczka za 10 zl. dookola slyszalo sie jezyk niemiecki, cale rodziny, ludzie w tradycyjnych bawarskich spodenkach, muzyka[zagrali nawet pszczolke maje w ramach wspolnych europejsko-chinskich rzeczy a my-wymiency odspiewalismy ja w swoich jezykach-Maja laczy kultury ;P ]
no czulam sie prawie jak w domu!
tylko meksykance i japonce cos kapusta nie smakowala... ;]
...

1. wymiency jeszcze raz
2. oktoberfest : kielbaski, kapusta niemieckie piwo do smaku ... i Francuzka ;)
3. z francuzami - od lewej Julia, Madou , Yean

























