sobota, września 30, 2006

co tam u mnie

dawno nie pisalam, no wiem. Ale po prostu wpadlam juz w ich zwariowany tryb zycia, i widocznie nie dziwia mnie pewne rzeczy.
w szkole w ramach walki z nuda na chinsko-jezycznych lekcjach, zorganizowala sobie sama czas. po koszu ide do klasy na jedna godzinke i czytam historie PL - rano najlepiej wchodzi do glowy. Na drugiej lekcji gram w tenisa z praktykantka od WF[backs to basics]. a 2 razy w tyg bede miala zajecia w pracowni komputerowej[photo shop i inne]. Podczas przerw-gra w siatke.
nareszcie cos sie dzieje.

w kazda srode bedziemy sie spotykac banda 40 wymiencow na zajeciach z tajwanskiej kultury. w ramach tych spotkan bedziemy kaligrafowac,spiewac tradycyjne piosenki, zwiedzac muzea, teatry itd.

wczoraj bylam na oktoberfescie. tak tak. zorganizowali go niemcy pracujacy w Taipei. ktos tam z wymiencow dostal przypadkowo ulotke a zebranie ekipy bylo kwestia jednego spotkania. tak wiec banda kilkunastu wymiencow poszlismy na tej festiwal.
no organizacja widac ze niemiecka - kielbaski niemieckie, apfelstrudel, kapusta kiszona, salatka ziemniaczana no i najwazniejsze w oktoberfescie - piwo. piwo Becks sprowadzane z niemiec a jedna mala buteleczka za 10 zl. dookola slyszalo sie jezyk niemiecki, cale rodziny, ludzie w tradycyjnych bawarskich spodenkach, muzyka[zagrali nawet pszczolke maje w ramach wspolnych europejsko-chinskich rzeczy a my-wymiency odspiewalismy ja w swoich jezykach-Maja laczy kultury ;P ]
no czulam sie prawie jak w domu!
tylko meksykance i japonce cos kapusta nie smakowala... ;]

...


1. wymiency jeszcze raz

2. oktoberfest : kielbaski, kapusta niemieckie piwo do smaku ... i Francuzka ;)

3. z francuzami - od lewej Julia, Madou , Yean

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Normalnie zazdroszcze, tez chcialem sie na Oktoberfest wybrac. Ale znajomy byl i mowi ze przy mojej przpustowosci musialbym ok 200 euro puscic wiec chyba sobie daruje:]
Rozumiem ze dziwczyny wybrzydzaly na kapuste. Jak to mozna bez schabowego?;)

Anonimowy pisze...

Jak mi sie milo robilo, jak napisalas o tym Oktoberfescie. Mam wrazenie, ze Monachium bedzie nas Igusiu laczyo jeszcze przez dlugi czas. Ja nie mialem okazji wypicia piwa na prawdziwym Oktoberfesie, poniewaz musialem wracac do Polski, ale zanim to uczynilem, pojechalem do jednej z Bawarskich miescin, gdzie odbywal sie maly przedsmak tegoz corocznego wydarzenia w Monachium. Beck's niestety nie bardzo kojarzy sie z Oktoberfest, bo to nie jest bawarskie piwo. Niemniej nie mozna odmowic mu priorytetu na mej piwnej liscie. Nic nie pobije jednak litrowego Raddlera, badź cudownej szklanicy Weissbiera bez zadnych domieszek... Kiedys zrobimy sobie taki przedsmak w Polsce. Co?

Anonimowy pisze...

ej z tym oktoberfestem to serio niezły motyw! European touch itd... :)

Anonimowy pisze...

hejka Iga;-) tu Stas klika:P bardzo fajowo widze sobie tam poczynasz, hihi. i juz;p

Anonimowy pisze...

a podobno wymiencom pic nie wolno!

Anonimowy pisze...

Siemka Iguś!! Co ty tam wogole robisz?? :D

Anonimowy pisze...

napisz mi meila!! plina_myszka@interia.pl bo chce miec z toba jakis kontakt :D