sobota, września 09, 2006

na 6:45 w szkole tylko po to by pograc w kosza-kolezanki popukaly sie w glowe!
ale ja postanowilam zaczac sie ruszac i nie zrezygnuje z tego dopokie moje jeansy nie beda na mnie lezec tak jak powinny :P:P
generlanie najbardziej zmeczylam sie tymi rutynowymi cwiczeniami w stylu - odbijanie pilki, obroty, dwutakt rzuty za 2 itd. nooo i wyszlo szydlo z worka ze dawno sie nie gralo... :) ale jak przyszla kolej na gre to bylam w swoim zywiole - onie nie sa przyzwyczjone podawac pilke wysoko,wiec nie mialam wiekszych problemow z przechwytem.
po treningu zadowolona i pelna energii - zaczelam odczuwac jakies bole dopiero wieczorem-hahaa
urwalam sie z 4 lekcji bo mialam wrocic do domu wczesniej zeby zdazyc pojechac na jakis koncert ufundowany przez rotary.

Moja host siostra Joan zpytala sie mnie co chce zjesc-bez wachania kazalam sie zabrac do japonskiej restauracji! wiedzialam od pani Julity ze daja tam smaczne mieso w jednym kawalku !
noo i jak zamowilam to miesko to cieszylam sie jak dzieciak!! normalny kotlet schabowy w panierce i taki kruchy-no moze troche grubszy ;) PYCHA

potem koncert i wystepy w dziedzinie tradycyjnego tanca i instrumentow w wykonaniu grup dzieciecych - piekne i widowiskowe.

sesja zdjeciowa z Taipei 101 nad ktorym za

wisl wlasnie ksiezyc!!!



4 komentarze:

Anonimowy pisze...

No prosze, musimy kiedys pograc w kosza:P Ja tez dzisiaj sobie gralem, tylko nie w srodku nocy. 10:30 to i tak za wczesna pora:P

Anonimowy pisze...

zdjecie swietne, ale wegetarianizm dla mnie jednak gora:P Milo czytac przezycia wszystkich wymiencow:)

Anonimowy pisze...

ach sądzę, że pomimo mojego zamiłowania do chinszczyzny i różnych smiesznych rzeczach,po takim czasie jak Ty tam juz spedzilas, tez pewnie ze smakiem schrupałabym kotlet schabowy :P

moe jednak wysle Ci paczke z zywnoscia? :)

martova pisze...

photo zachwycajace!@!!