od lewej : host tata i mama, moj counselor Mr. Freeman z zona ponizej, drugi host tata z druga host mama a reszta sie wepchnela na zdjecie ;]

......nie ma to jak zrobic nalesniki z rana! [udaly mi sie znakomite mimo utrudnionych warunkow pracy - pycha! ]
wieczorem - tabioka milk tea, czyli zelkowe kuleczki w herbacie mlecznej.
nie cierpie bawarki, ale to smakuje zupelnie inaczej i moge pic na okraglo-i gryzc zelki!! [sa zrobione z melasy ryzowej!]



5 komentarzy:
A znali Tajwanczycy wczesniej nalesniki? Jak im smakowaly?
Nie ma co! Wygladasz prze-egzotycznie wsrod tej tajwanskiej gawiedzi. Az chcialoby sie rzec - niech zyja piekne Polki, ale tego powtarzac nikomu nie musisz. To tak dla bezpieczenstwa. I jeszcze male pytanie co do kuchni - to jest zaplecze jakiejs resteuracji, smazacej makaron ryzowy i mielacej rybe? Ze zdjecia nie prezentuje sie zbyt okazale. Moze to jedynie zludzenie...
eh...no tak...to ze mna sie smazylo boskie nalesniki w przesiece...:P niezapomniane chwile nie?:D wiecej zdjec! buziaki
oni nawet nie zdaja sobie sprawy z tego, że gotowała dla nich prawdziwa mistrzyni patelni:)
może sie naucza w końcu, co dobre.
:***
co do kuchni to jest i tak calkiem dobra. niektore rodziny maja tylko mikrofalowke i kuchnie 2x2 metry. pomijam fakt ze mam tylko 2 tasaki do krojenia i jeden widelec ;)
oni maja takie standardy po prostu....
co do nalesnikow to posmarowalam im dzemem i pokroilam w plasterki jak sushi, zeby mogli zjesc paleczkami. zjedli ale sie nie zachwycali...
Prześlij komentarz