czwartek, października 05, 2006

culture classes

culture classes
w ramach lekcji kulturowych pojechalismy wczoraj do muzeum kukielek. pomijam fakt ze jechalismy tam 2 godziny i kilka razy nasz autokar zgubil droge... A muzeum malutkie takie prywatne i spedzilismy tam niecala godzine sluchajac o rodzajach kukielek i bawiac sie nimi przez 20 min. Fakt, oryginalnie i tak...chinsko, ale wiekszosc osob byla bardziej zainteresowana rozmowa ze znajomymi[patrz glosni francuzi] niz sluchaniem.

1. Jedna z kukielek a z tylu tradycyjna scena

2. me, Maria-Texas, Kasia-PL ;) , Ariel-New Jersey

A dzisiaj na lekcji chinskiego...spiewalismy piosenke. oczywiscie ze po chinsku! najpierw tlumaczenie tekstu, sprawdzenie wymowy i do dziela. nie musze mowic ze ze swoim 'sznaps-barytonem' nieco zaklocalam przekaz piosenki ale i tak wszystkim sie lekcja podobala. no i sama nie wiem kiedy nauczylam sie kilku nowych slowek ;)

3. Erina - Japan/ Patrycja-Szwajcaria / Annika-Niemcy / Louig-Francja / me

4. mina Louiga ;)


3 komentarze:

Anonimowy pisze...

a ja słyszałam!!! Iga śpiewa po chińsku i jak zwykle wspaniale, szkoda tylko, że nic nie rozumiem. I mój blond mózg nie jest w stanie pojąć, że te wszystkie dzwieki, które tam wyśpiewujesz to słowa, które mają jakieś znacznie:P

:*

Anonimowy pisze...

ej a na tajwanie się mów po mandaryńsku czy kantońsku?

Iga pisze...

po mandarynsku ;)
no i uchyl mi rabek tej tajemnicy zwiazanej z nauka krzaczkow!