Na początek chciałam stanowczo zaprzeczyć jakoby większość tajwańczyków podróżowała w ten sposób :
...niestety takie swojskie obrazki zdarzają się bardzo rzadko.
Obecnie kojarzący nam się z chińczykami kapelusz - zastąpił kask
a jednoosobowy rower został zamieniony na skuter, który: 1) może dosiąść niezliczona ilość osób 2)może wszędzie dojechać i zaparkować 3) jazda nim w takim tłoku to lepsze niż gra na Xboxie ;P

Mi pozostaje korzystanie z publicznych środków transportu: metro i autobus
Opłaty : najwygodniejsza jest karta magnetyczna. wpłaca się na nią pieniądze w specjalnym automacie i możesz nią płacić a busie i w metrze. Za autobus płacisz przy wsiadaniu dotykacjąc kartą czytnika- 1,2zł, a cena metra zależy od dystansu podróży.
Teraz wiem jak rozwiącać problem wiecznie spóźniających sie autobusów ! Na co komu rozkład jazdy, skoro i tak podczas godzin szczytu żaden autobus nie przyjeżdża na czas ? Tajwańczycy rozwiązali ten problem - na tabliczce jest tylko jeden napis : "autobus linii 307 w godzinach od6-9 oraz 15-18 kursuje co 10 min , w pozostałym czasie co 20min".
efekt? czasami na przystanek podjeżdża klika autobusów tej samej linii :)
Ale najwiekszym problemem dla osób nie znających miasta jest to,że WSZYSTKIE przystanki są na żądanie ! Oznacza to tylko tyle,że musisz być czujny i w porę nacisnąć przycisk.

z tego co pamiętam na polskich autobusach są naklejki z zakazem wprowadzania psów :)
Jednak najszybszym i najsprawniejszym środkiem transportu jest metro.
Niestety jego największym minusem są godziny otwarcia : od 6 do 24 [ nie nadaje się więc do wracania z imprez]
W metrze obowiązuje kategoryczny zakaz : jedzenia,picia,żucia gumy i palenia. Wszędzie są naklejki a na stacjach jest security - jak cię złapią to płacisz karę.
Na szczęście w metrze są obecne angielskie nazwy więc to właśnie nim podróżują obcokrajowcy. Nazwa każdej stacji jest mówiona w 4 językach : mandaryńskim, tajwańskim, hakka i angielskim. Prawie jak "następny przystanek..."
Już znam każdą stację i miejsca przesiadki na pamięć tylko ciągle nie mogę znieść tłoku jaki panuje podczas "rush hours" . popychają, szturchają i wyprzedzają - i nikt nie mówi przepraszam.


nienawidzę wiszących z góry uchwytów - za każdym razem oberwę którymś w głowę
Mój ulubiony napis na stacji metra. jedna część peronu jest pilniej strzeżona wieczorem - wszystko to po to by było bezpieczniej.
------------------------------------------------------------------------
podsumowując :
podróżowanie po Taipei kosztuje mnie około 150zł miesięcznie lub jak kto woli równo połowę mojego kieszonkowego.
ktoś jeszcze narzeka na MPK ?!

4 komentarze:
swietny post :) ja dodalabym jeszcze, ze rozklady autobusow dostepne na przystankach sa tylko w jezyku chinskim, pozdrawiam serdecznie
ugh, to faktycznie. w mpk nawet kara u kanara+bilet miesięczny na okaziciela (ulgowy) kosztuje mniej. morał? wracaj ;)
U nas też mogłoby być po chińsku - nikt by nic nie zrozumiał a rozkłady ni cholery sie nie pokrywają z rzeczywistością. Ale co to za problem? I tak autem sie woże :D:D
najbardziej z tego wszystkiego szokuje mnie zakaz żucia gumy do żucia [!!!!!!!] w metrze.
^___^
no i tą piękna waiting zone for female :P
cąłuje iguś mocno.
Prześlij komentarz