wtorek, listopada 14, 2006

wycieczka-Taitung

Ciesze sie ze mam mozliwosc podrozowania poza Taipei, dlatego dziele sie ta radoscia z Wami ;P - Poza tym wyspa znowu oczarowala mnie swoim pieknem

Wycieczka z Rotary na poludniowy wschod do miejscowosci Taitung[wschod tajwanu], zamieszkalej przez rdzennych mieszkancow tajwanu.
W piatek rano podroz pociagiem [identyczny do intercity w PL].







Powiem tylko tyle ze zaczelam sie zle czuc w pociagu[klima na maxa] a kiedy dojechalismy na miejsce po 6 godzinach mialam juz goraczke ;/ . Kiedy poprosilam o lek na goraczke dostalam wysmarowana po calej twarzy,przez kilka 'auntie' z rotary, olejkami na bol glowy. ehhh chinska medycyna naturalna.
Mieszkalismy w pensjonacie ktory byl prowadzony przez rdzennych mieszkancow. Zapewnili nam troche atrakcji : tance ludowe, stroje ludowe, produkcja tkanin, bizuterii i zywnosci.
Tutejsza metoda gotowania obiadu. To co chesz ugotowac[warzywa,mieso] wkladasz do plecionej chochli i trzymasz ja we wrzatku kilka chwil.

Pokaz tanca i spiewania. Dziewczynki i chlopcy w tradycyjnych strojach.













Widok zaraz obok kompleksu wioskowego


"glowa buddy" czyli najsmaczniejszy owoc jaki jadlam-w smaku troche jak slodka gruszka. Zjada sie tylko bialy miazsz a zielone sie zostawia. Owoc ten po zerwaniu trzeba zjesc w ciagu 3-4 dni, wiec nie nadaje sie do exportu. Uprawia sie go glownie na poludniu tajwanu bo tam jest najgorecej.

Chwila rozrywki w ogromnej dmuchanej kuli. Fajna zabawa tylko nie ma czym oddychac w srodku.


Wycieczke zakonczylismy w Niedziele. W drodze na lotnisko jechalismy wzdluz wybrzeza. Potem kolacja w normalnej restauracji i od razu na lotnisko. Dziwnie bylo leciec samolotem-mialam wrazenie ze lece gdzies daleeko np. do PL. a lot do Taipei trwal zaledwie 20 min....

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

widzialam przez kamerke na zywo jak jadlas "glowe buddy" i szkoda tylko ze nie da sie tego przetransportowac, bo z checia bym sprobowala:*

Anonimowy pisze...

oh i ah Iguniu kochana dziekuję za karteczkę! jeszcze mi tylko powiedz, co napisałaś:P nie obrażasz mnie przypadkiem?:P

Anonimowy pisze...

Łolaboga... medycyna ludowa to OK, ale co oni z KACEM robią? Klinują? Czy uznają cierpienie jako drogę do doskonałości?? :D

Magdalena M.M.M. pisze...

to drugie zapewne ^^